Ten wkurzający brak odpowiedzi…

Zdarza ci się wysłać do kogoś wiadomość w jakiejś ważnej dla ciebie sprawie, a on nie odpowiada? – Pewnie tak. – I jak się wówczas czujesz? Co myślisz? Dlaczego nie odpowiada?

Może przychodzą ci podobne myśli do głowy:

  • nie odebrał mejla?
  • nie ma interesu?
  • nie ma czasu?
  • ma mie w d…?
  • nie żyje?…

Co by nie było prawdziwym powodem, faktem jest, że czekasz, a reakcji nie ma i nie ma. Czyż taki brak odpowiedzi nie jest irytujący? Zachodzisz w głowę: dlaczego? Dlaczego nie odpowiada?! Przecież mógłby odpisać cokolwiek, ale odpisać! A tu nic. Cisza… Nie wiesz co jest grane, czujesz się ignorowany, pojawia się złość…

Niedawno zrobiłem doświadczenie. Po kilku dniach daremnego czekania na odpowiedź, napisałem ponownie z zapytaniem, czy mój mejl dotarł. – „Tak, tak… ale mam teraz tyle spraw, to i tamto, i jeszcze to, i jeszcze tamto”… – Aha – pomyślałem – ale teraz jakoś dało się odpisać i to tak obszernie mimo braku czasu?

Innym razem w identycznym przypadku wysłałem kolejnego mejla, ale następującej treści: „Słuchaj, jest gość, który chciałby skorzystać z twoich usług, mogę mu podać twój nr telefonu, by do ciebie zadzwonił”? – Odpowiedź była natychmiastowa: „Jasne, podawaj”! – No proszę, wiadomości dochodzą, jest reakcja. Można odpisać. Żyje.

Drogi adresacie! Tak, ty. Ty, który otrzymałeś od kogoś mejl/sms/list (?)… i nie odpisałeś. Wyobraź sobie, że ten ktoś stoi właśnie przed tobą. Twarzą w twarz. Wyłuszcza sprawę, prosi o twoją pomoc i czeka na odpowiedź. – Ty słuchasz, potakujesz, ale nie reagujesz. Patrzysz mu w oczy – i nic. Jakby cię nie było. Nagle rozpłynąłeś się w powietrzu. Zniknąłeś… (A z tobą szacunek dla tej osoby.) – To tak wygląda.

Zdaje się, że ulegliśmy pewnej naiwnej iluzji. – Skoro mnie fizycznie nie widać, to znaczy, że nie mam potrzeby komuś odpowiadać na jego wołanie. Nie muszę odzywać się, reagować, dawać znać, że wiem. A on nie musi wiedzieć, że wiadomość odebrałem. Nie ma mnie dla niego, nie ma mnie dla jego sprawy.

Podobnie robią małe dzieci. Zasłaniają rączkami oczka i są przekonane, że zniknęły, że teraz nikt już ich nie widzi. – Tra, la, la… Mogą sobie mnie szukać, prosić, wołać… Ale ubaw.

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *