Hżanić to!

Prawidłowa pisownia: „chrzanić to”, czyli dodawać chrzanu do jedzenia, lub kolokwialnie: mieć coś w nosie. Dlaczego napisałem z błędem ortograficznym? Z premedytacją. Specjalnie, by unaocznić, że możemy mieć, w pewnym sensie, ortografię w nosie. Ten wpis potraktuj także proszę, jako propozycję i apel o upraszczanie życia.

A oto jego treść:

Kochani rodacy, nastał już wielki czas, by pomyśleć o zmianie zasad pisowni, o uproszczeniu polskiej ortografii. Proponuję, by pozbyć się następujących znaków: rz, ó, ch. Niech zostaną tylko jedno ż, jedno u i jedno h. 

Tylko tyle. I aż tyle!

Jaki jest jest sens męczyć się z podwójną pisownią?! – Żaden! Ortografia polska nie została nam zesłana przez Pana Boga na górze Synaj razem z dekalogiem. To nie dar z nieba. Ortografię wymyślili ludzie, tacy sami ludzie, którzy wymyślili zbiór przepisów regulujących sprzedaż cukierków karmelkowych na obszarze Unii Europejskiej (ok. 22.000 paragrafów) i tacy sami ludzie, którzy postawili znak drogowy ograniczający prędkość twojego samochodu do 40 km/h w miejscu gdzie możesz zupełnie bezpiecznie jechać 80 km/h.

Nie ma uzasadnionej potrzeby męczyć ludzi zbędną ortografią. Argumenty, że dzisiejsza pisownia wynika z ewolucji języka, że piszemy dane słowo tak, a nie inaczej, bo jest to konsekwencja towarzysząca zmianom kulturowym i jest zakorzeniona bardzo mocno i głęboko w wielowiekowej tradycji, to wszystko racja. Ale co z tego? Hżanić to! Mamy się męczyć, bo tak nakazuje tradycja?? Czy tylko dlatego, że jakiś ekspert lingwista potrafi skrupulatnie wyjaśnić, zaczynając od wieku XII, kolejne przemiany jakiegoś zapisu, 40 milionów ludzi musi być skazanych na taką, a nie inną pisownię dziś? Zapis jest, tylko i wyłącznie, kwestią tego jak umówią się ludzie ów zapis stosujący. A poza tym zwróć uwagę, że ja proponuję małą, niewielką zmianę. To uproszczenie, aby nie pisać tych samych głosek raz tak, a raz tak. Jeszcze przed II wojną światową niektórzy ludzie potrafili inaczej wymawiać „h”, a inaczej „ch”. Teraz nie ma różnicy. Skoro więc teraz nie ma różnicy, to także teraz nie ma potrzeby, by utrudniać sobie życie. Po co się tym katować?

Może to i niewielka zmiana – wyrzucić trzy znaki ze słownika, ale jaka wielka rewolucja w naszych głowach. Spójrz na tytuł tego wpisu – tego nie da się czytać, na to nie da się nawet spokojnie patrzeć! Tak zgadzam się, wygląda okropnie i dziwacznie. Ale „hżanić to”, zróbmy coś dla przyszłych pokoleń. My pocierpimy trochę, ale nasze dzieci, które będą poznawać pisownię, nie będą już miały tych naleciałości co my, dla nich żeka, to będzie żeka, tak jak dla nas rzeka to jest rzeka. Normalne. Będą miały łatwiejsze życie nasze dzieci, cudzoziemcy, którzy będą uczyć się języka polskiego i nauczyciele sprawdzający ortografię. Znajoma polonistka nie będzie już wydzwaniać do mnie w trakcie poprawiania kartkówek i pytać : „Marian, a także pisze się przez er-zet, czy przez zet z kropką? – Bo już całkiem zgłupiałam”…

kontynuacja tematu, czytaj: Przywiązanie wrogiem zmiany >>

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *