Kwiaty z WTC

Ania i Janusz mieszkali w Nowym Jorku przez prawie 13 lat. Jakieś dwa-trzy miesiące po zamachu na World Trade Center Janusz wybrał się na gruzowisko. Wrócił z uschniętymi w donicach roślinami, a sporo tego przytaszczył… Nie zważał na oczywiste uwagi żony, że to zbyt późno, że tych kwiatów nie da się już uratować, że szkoda zachodu. Ania pomyślała w końcu, że inni faceci mają dużo gorsze zainteresowania, a niech mu tam… A on poobcinał suszki równo z ziemią tak, że wystawały tylko krótkie kikuty. Podlewał systematycznie, mówił coś do nich czule… Jakie było zdziwienie wszystkich, kiedy któregoś dnia, nagle z ziemi zaczęły pojawiać się zielone pędy – ożywił je! Swoją troską i wiarą.

Rośliny były wyraźnie wdzięczne, rewanżowały się teraz bujnym wzrostem. W mieszkaniu, w pewnym momencie zrobiło się tak zielono, jak w buszu. Zaczęły też kwitnąć. Nadszedł jednak czas wyjazdu, Ania z Januszem podjęli decyzję o powrocie do Polski. Nie dało rady tej wspaniale już rozrośniętej, pokaźniej rodziny zabrać ze sobą. Znaleźli się szczęśliwie chętni opiekunowie, kwiaty trafiły w dobre ręce. Można było spokojnie wracać.

Kilka miesięcy po przyjeździe do kraju Janusz bardzo poważnie rozchorował się i niespodziewanie zmarł. Okazało się, że w tym samym czasie wszystkie pozostawione w Nowym Jorku, cudownie przywrócone przez niego do życia kwiaty, uschły…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *