Narzekasz? Świetnie.

Narzekanie jest potrzebne i uzasadnione. Narzekanie wymaga głębszego zrozumienia. Tak, wbrew pozorom, tak jest. Wnet to wyłuszczę, a ty pewnikiem przyznasz mi rację.

Wiemy, że „pomruk niezadowolenia” ma wiele swoich frapujących obliczy i okazji. Spójrzmy na parę przykładowych sposobności do narzekania: inni (np. rząd, sąsiad, szef), ja (np. ofiara, nieudacznik, brzydal), los (koniec gwarancji, krach na giełdzie, wojna), siła wyższa (ulewa, przepisy, meteoryt), istota wyższa (Bóg, diabeł, UFO)…. i jeszcze wiele, wiele innych, ciekawszych, ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze jest, aby ich nie przegapić, kiedy się pojawią i by o nich pamiętać, że są. Zawsze blisko, zawsze pod ręką do naszej dyspozycji.

Jest coś istotnego i funkcjonalnego w cierpiętniczym akcie narzekania, a mianowicie jest to oczyszczenie. Jest jak jest – ja to dostrzegam (w domyśle: jestem inteligentny) i składam oświadczenie „wszem i wobec”, że mi to nie odpowiada, a „wszem i wobec” słysząc to potakuje. Skutkiem czego utożsamia się (to „wszem i wobec”) z moim jestestwem „oj jaki ty biedny jesteś biedaku mój” i tym samym dokonuje na nas aktu odsysania „tego dziwnego czegoś”, „tego czegoś niefajnego”, „tego poczucia, że coś jest nie tak, że mogłoby być przecież inaczej, że powinno (!) być inaczej”. I to „coś” odczepia się ode mnie, odkleja, odłazi, odsmradza. To tak, jak spalenie w ognisku nieświeżej skarpety. To tak, jakby niestrawione resztki zatrzymane gdzieś głęboko w jelitach ruszyły wreszcie, odpuściły. – No…, już!… To właśnie jest nasze oczyszczenie.

Zwróć uwagę, że mamy zaskakująco podobne pofałdowanie jelit do pofałdowania mózgu! W korze mózgowej, przebiegają analogiczne procesy. Odpowiednikiem kanału jelitowego jest kanał-ścieżka połączeń międzyneuronowych. Tam jest zwarcie, zator. Niestrawiona myśl tkwi zatrzymana, bezradna. Trzeba więc dobrze napiąć mięśnie mentalne koncentrując się na obiekcie, który pomoże w wytworzeniu energii narzekania. Następuje odblokowanie i kanalizacja. Potem zachodzi efekt ulgi i ukojenia… – To procedura oczyszczania umysłowego – jasno uzasadniająca potrzebę i sens narzekania. Umysł ludzki jest niezwykle pragmatyczny – ucieka od bólu, dąży do przyjemności.

Nie dziw się zatem, że jest tyle narzekania dookoła. Że kiedy spotykamy się, to narzekamy. Świetnie, tak ma być! To naturalna reakcja obronna naszego organizmu (aparatu myślowego). Nie powinniśmy być zatem zaskoczeni, że na fejsie Głupie cipki są głupie mają 300 000 (trzysta tysięcy) polubień, a Piękny, wolny umysł – 3 (trzy). Zrozummy dlaczego tkwimy w problemie zamiast rozwiązywać go. Zaakceptujmy permanentne narzekactwo na rząd, pogodę, żonę, męża, zarobki, ceny, panią na poczcie oraz dlaczego nikt nikogo nie rozumie i nie kocha… Zaakceptujmy to wreszcie.

A jeśli wpadniesz na osobliwy pomysł, by nie ponarzekać, to puknij się w czoło i zastanów, pomyśl, musisz przeprowadzić żmudny i nudny zabieg korekty swoich tras ścieżek neuronowych. To wymaga mozolnej i nieciekawej pracy umysłowej. Przygotuj się, że rozumny umysł będzie bronił się, będzie cię bolał i będzie cię powstrzymywał. W takich sytuacjach zawsze tak robi i wie co robi. Chroni siebie, a więc i ciebie, przed nie-aż-tak-potrzebnym wysiłkiem. Po co się męczyć? Skoro można się nie męczyć?

P.S.
I nie dajmy się zwieść takim psychomanipulatorom jak np. niejaki Marek Aureliusz, który powiedział:

Bardzo niewiele jest potrzebne do tworzenia szczęśliwego życia. Wszystko to masz w sobie, w swoim sposobie myślenia.

–  Mydlenie oczu. Jejku, Boże, co za bzdury! Ale o co się właściwie rozchodzi?… Głowa boli…

.

tekst powiązany: Jesteś swoim życiem

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *