Po co prosto, skoro można skomplikować?!

Po co prosto, przecież można to skomplikować?! Komplikowanie wszystkiego stało się naszym silnym nawykiem, nie potrafimy mu się oprzeć. Wsłuchuję się (na jutubie) w wykład nauczyciela tzw. rozwoju osobistego. Góruje mentorski ton, przerywany momentami samo-rozbawienia, co rusz padają nazwiska (zapewne autorytetów), wypowiedzi naszpikowane są naukowymi zwrotami oraz wyrazami naprawdę mądrze brzmiącymi. W rezultacie: całkowicie zagmatwany i niezrozumiały przekaz…

Rozmawiam z polskim winiarzem. Uwikłany w morze przepisów, obwarowań, biurokrację, procedury, niespodziewane kontrole… – A sprawdzał ktoś, jakość pańskiego wina? – pytam. – Nie, akurat to, nikogo nie interesuje…

Wycieczka gimnazjalistów wraca autobusem miejskim. Jest przystanek – 20 metrów od domu jednego z uczniów, chce on (co logiczne) wyjść, ale pani mu nie pozwala. – Nie masz podpisanej karteczki od rodziców! Musi więc przyjechać do samej szkoły – jeszcze pięć kilometrów dalej. – O, teraz możesz bezpiecznie  wracać…

Jest taki stary dowcip żydowski. Rodzi się Żydowi syn, musi on ten fakt zgłosić w urzędzie. Wpada na pomysł, by podać wcześniejszą datę jego urodzin. Po namyśle dochodzi do wniosku, że może jednak lepsza byłaby data późniejsza. Za chwilę wraca do pierwszej opcji, a potem znów do drugiej. Po jakimś czasie prosi znajomych o pomoc w rozstrzygnięciu tegoż dylematu. Zbiera się spora grupa dyskutantów, latają w powietrzu argumenty, robi się niezły harmider. W końcu gospodarz prosi o ciszę. – A teraz ci, którzy są za wcześniejszą datą niech staną po prawej stronie, a za późniejszą, po lewej!. Jest małe zamieszanie, w końcu dzielą się na dwie, zbliżone wielkością grupy. Tylko jeden Mosiek zostaje pośrodku. – A ty co, nie potrafisz się zdecydować? – Nie, ja zastanawiam się, czy nie można by tak podać daty prawdziwej? – A wiesz, że nie pomyślałem…

Pit, regulamin, ustawę?… – Co by tu jeszcze skomplikować?… Obieg dokumentów w firmie, wniosek o kredyt, sposób na życie?… – Co by tu jeszcze?!… Może relacje międzyludzkie? – A da się jeszcze bardziej? Przecież umiemy już wystarczająco pokrętnie mówić o uczuciach, emocjach, o tym co nas boli, co cieszy. A niech inni się domyślają… Ileż to za jednym spojrzeniem potrafi kryć się nieszczerości?… Ale np. światopogląd? Światopogląd musi być skomplikowany! Albo weźmy dowolną religię. Ile uczonych głów, ile definicji jest potrzebnych, by się nie pogubić i wiedzieć dokładnie w co wierzyć?…

Pięknym przykładem ludzkiego gmatwania rzeczywistości jest zaplątanie się w gąszczu sztucznych potrzeb i odwrócenie od rzeczy istotnych. Spójrzmy np. na umysł. Umysł przegrywa właściwie ze wszystkim, zaczynając od piłki nożnej, a na czipsach kończąc. Wymień jedną rzecz, która nie jest ważniejsza od twojego umysłu! Oj będzie trudno… Zobacz, właściwie umysł jest ci niepotrzebny. Zanieś go do lombardu, może dostaniesz pięć groszy…

Zatem, jeśli twoje życie jest odpowiednio mocno pokomplikowane (żyjesz w chaosie i nie pamiętasz, co to jest prostota), to świetnie, to znaczy, że już nie musisz samodzielnie myśleć. Jakie to proste!…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *