Osądzanie

Jesteśmy skażeni osądzaniem. Osądzamy bez przerwy. Osądzamy wszystko na czym nasz wzrok lub myśl choć na moment dłużej zatrzyma się. Osądzamy zdarzenia z przeszłości. Osądzamy hipotetyczne zdarzenia w przyszłości. Osądzanie mamy wpisane w geny. Ferujemu wyroki – jesteśmy Wielkimi Sędziami, nikomu i niczemu nie popuścimy. Wystarczy, że chwilę pomyślimy, choć w większości przypadków wcale nie musimy myśleć – i natychmiast wszystko wiemy. I wiemy wszystko najlepiej! I ta satysfakcja, kiedy już wiemy, że wiemy… Mamy niezwykłe zdolności przeszywania umysłem otaczającej nas rzeczywistości. Potrafimy, zdawało by się, na podstawie jakiejś drobnej przesłanki, wyciągnąć jedyne słuszne wnioski i bezbłędnie osądzić sprawę. Nasza świadomość aż puchnie z dumy – co za fantastyczna przenikliwość! Ja – Wielki Sędzia. Ja – Wszechwiedzący.

Rozkładamy całość na atomy, a atomy na kwarki…

Przeprowadzamy głęboką analizę. Ten – zbyt dziwny, ten – za powabny, tamten – nie dość wysoki, a tamten – wcale nie taki piękny jak mówią, właściwie brzydki, beznadziejny i na pewno pije i bije żonę w tym jądrze atomowym, cham i sadysta, a do tego złodziej i oszust, lizus, dwulicowiec, nie mógł uczciwą pracą dorobić się tego wszystkiego, widzicie jak on się porusza, jak patrzy, a ten fałszywy uśmieszek, to nie może być pożądny kwarek…

Wystarczy, że uknujesz sobie dowolną teorię na dowolny temat, czy na dowolnego człowieka, a natychmiast pojawiają się w twojej głowie argumenty, które to pięknie uzasadnią. Puzzelek do puzzelka i masz jasną, super-logiczną całość. – Czego należało dowieść (c.n.d.)… Amen.

Jak już mamy psa, to kij się zawsze znajdzie. A nawet nie jeden.

Wydarzyło się to w niewielkiej miejscowości, gdzieś w zachodniej Polsce. Historię przekazała mi związana ze sprawą pielęgniarka. Młody (35 l.), dobrze zapowiadający się i bardzo lubiany chirurg nie zdołał uratować dziewczyny, zmarła na stole operacyjnym. Nie miał szans, po prostu nie było takiej możliwości, zrobił wszystko, co można było w tym przypadku zrobić, zgodnie ze sztuką lekarską. Rodzina dziewczyny wydała wyrok – winny. Zaczął dostawać sms-y z pogróżkami, na mieście pojawiły się plakaty: chirurg X – morderca!, co rusz odbierał głuche telefony itd. Trwało to jakiś czas. Było widać jak bardzo przeżywa te oszczerstwa. I mimo, że zdawał sobie sprawę, że nie ma sobie nic do zarzucenia, nie wytrzymał – popełnił samobójstwo. Rodzina dziewczyny nie była złośliwa, była przekonana o swoich racjach. Ich osąd był jednoznaczny. Zdarzenie miało miejsce parę ładnych lat temu, dziś byśmy to pewnie nazwali hejtem (hejt – od ang. hate – nienawidzieć). Zmieniają się tylko narzędzia, człowiek nie. Człowiek pozostaje niezmiennie Wielkim Sędzią.

Jesteśmy skażeni osądzaniem. Osądzamy bez przerwy. Osądzamy wszystko, kogo i co popadnie, nie oszczędzamy też i siebie. Wielki Sędzia nazywany tutaj Krytykiem Wewnętrznym, to taki self-hejter. I w samoosądzaniu potrafimy być tak samo bezlitośni i okrutni. Sobie też nie darujemy. Mamy cudownie rozwinięte poczucie winy, zatem także i samobiczowanie na cakiem przyzwoitym poziomie. Nienawidzimy siebie i krytykujemy za wszystko, za kolor włosów, długość palców, niezaradność życiową, nieśmiałość, katar sienny, pecha, że źle stoimy i późno jemy kolację…

Nie potrafimy nie osądzać.

To silniejsze od nas. Zrób doświadczenie: nie osądzaj nikogo (w tym siebie) i niczego przez jeden dzień. Wróć – przez jedną godzinę. Umiesz? Dasz radę? – Jeśli bacznie się sobie (swoim myślom) będziesz wtedy przyglądać, przyznasz jakie to trudne. Mechanizm jest tak silny, że włącza się sam co chwilę, a właściwie nie wyłącza się w ogóle. Bo przecież masz monopol na krytycyzm, to będąca w ciągłym ruchu lawina mniejszych i większych kamieni osądzania. Wystarczy schylić się nieznacznie, podnieść, wymierzyć i rzucić.

Film “Racjonalna Terapia Zachowania” uzupełniający temat:

8 Komentarzy

  1. kystyna

    Świetnie rozpracowany temat!… i ten filmik daje obrazowo-praktyczne przełożenie na rzeczywistość. Czytając widziałam siebie… ale lekcja!
    Myślę, że umysł (podobnie jak ciało) potrzebuje regularnego treningu.
    Postanawiam, codziennie, przez tydzień czytać te słowa. Mam nadzieję, że po tygodniu regularnego treningu zauważę zmiany, a później to już będzie pozytywny ‘nałóg’.

    Odpowiedz
  2. kystyna

    dam znać o wyniku….

    (sorry, poprzednio źle mi się wpisał adres)

    Odpowiedz
    1. Marian (Autor postu)

      W takim razie czekamy na wynik…

      Odpowiedz
  3. kystyna

    Działa!… mam teraz alergię na osądzanie, mimo, że nie zaglądałam codziennie tutaj. Pamiętałam, zawsze zapalało mi się czerwone światełko (czyt: ten artykuł), gdy coś mi się nie podobało u kogoś. Można i trzeba trenować umysł, nie tylko ciało.
    Dziękuję i pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Marian (Autor postu)

      Gratulacje!

      Odpowiedz
  4. kystyna

    Czy jest możliwe umieścić fragment tego artykułu u mnie na blogu, oczywiście z linkiem do Ciebie?
    Warto, aby ta nasza plaga ludzka ‘krytykowanie, osądzanie’ zniknęła. Życie byłoby piękniejsze i szczęśliwsze.

    Odpowiedz
    1. Marian (Autor postu)

      Oczywiście.

      Odpowiedz
      1. kystyna

        Dziękuję!

        Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *