Tolerancja czyli odkrycie, że inni mogą być inni

Są ludzie, którzy będą cię nękać, bo myślisz inaczej niż Oni. Inaczej – znaczy niedopuszczalnie. Od Onych zawsze bije święte oburzenie. Od Onych bije misja. Misja zbawienia świata, a w szczególności ciebie. Poznasz Onych po grożącym palcu. Poznasz Onych po tym, że będą ci udzielać rad. Poznasz po tym, że będą ci zadawać pytania i znać twoje odpowiedzi.

Zauważ – cokolwiek powiesz będzie wodą na ich młyn. Dowiesz się, że źle myślisz, źle czynisz, że jesteś zagubiony i trzeba cię ratować. Możliwe, że będziesz chciał udowodnić, że nie, ale to niemożliwe. Niemożliwe, bo inaczej myślisz. Inaczej – znaczy niewłaściwie. Będą więc namolnie cię prostować. Mogą być w tym nawet bardzo nieprzyjemni i agresywni. A nie znajdziesz u nich zrozumienia, a nawet chęci zrozumienia ciebie.

*

Kompletnie pijaniutki Dreptak puka do drzwi domu o czwartej nad ranem.
Obudzony i zaskoczony właściciel domu otwiera okno, patrzy w dół i mówi:

– Dreptak, tyle już razy ci mówiłem, to nie są twoje drzwi. Idź do siebie i tam pukaj.
Pukasz do niewłaściwych drzwi.

Dreptak spogląda w górę, chwilę namyśla się i odpowiada:
– Taki jesteś pewny?… A może to ty patrzysz z niewłaściwego okna?

*

Bo Dreptak zawsze ma rację. Zawsze jego przekonanie jest właściwe. Jedyne właściwe. Nawet nie wymyśli, że może być inaczej. Nie wpadnie na to.

Słuchaj, Dreptak. Przestań czepiać się cudzych klamek. Jedyne, właściwe drzwi do których potrzebujesz pukać, to Twoje drzwi. Tam szukaj. Tam jest Twój pokój, Twoja radość i miłość. To są drzwi, za którymi jest Twoja Tajemnica, Twój skarb. Tam mieszkasz. Tam Twoje ukojenie.

 

…I zrozum, że inni mogą być inni.

…I pozwól im na to.

 

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.

 

3 Komentarze

  1. Ona*

    Mam taką jedną koleżankę= doba, której opis w pierwszym wersie identycznie ją przedstawia. To cała ona! Absolutnie nie empatyczna, bez umiejętności wczucia się w moją sytuację, tylko ciągle wiedząca co ja czuję i co czują inne osoby, w ogóle ich nie znając. I ten palec… Są osoby, które potrafią ją uciszyć, że milknie. A ja? Nie! I ona to wie, dlatego wykorzystuje. Bo ja, nie umiejąca wyrazić siebie przy niej, być sobą, ciągle negowana i przestawiana,że to ona wie lepiej co u mnie… wychodzę od niej kolejny raz bez zrozumienia z poczuciem winy … Kolejny raz…. To był bardzo mocy ostatni raz…

    Odpowiedz
  2. marzenie

    Hm… ja ma własnie taka odrobine dalsza rodzinę. Smieszne no nie? Nie tak mysle,nie umię rozmawiac, nie ta partie popieram, nie umie piec ciasta , nie mam gustu, jestem głupia że odsunełam się od koleżanek a skupiłam na własnej rodzinie.. słowem nie umiem zyc. Ciagle by mnie chciano nauczać lecz ja twarda sztuka zawsze byłam asertywna, nie dałam sie im układać. Tylko dlaczego lubia tak do mnie przychodzić i siedziec godzinami. Zazdroszczą że przy tak małych dochodach dokonałam wielkich czynów. Zazdroszczą że z moim męzem i dziecmi potrafimy wspaniale ułozyc sobie czas pracy i czas wypoczynku, że tworzymy ciepła atmosfere. Ze akurat to ciasto bardzo im smakuje,że rosół wysmienity a kwiatki pieknie mi rosną, że potrafie szybko i sprawnie pozałatwiac sprawy .Że mimo nie wielkich dochodów dokonałam wielkich rzeczy kupna nieruchomości.. Oni do szczęscia nie są mi potrzebni a jak wyczuwam ja im jestem potrzebna.Mam ich dosyć.Nie raz odsuwałam się od nich tłumacząc brakiem czasu itp Byli zawiedzeni źli a nawet obrażeni.O co im chodzi? Czy ktos wie?

    Odpowiedz
    1. Marian (Autor postu)

      Gratuluję asertywności 🙂 A o co im chodzi, to może to pytanie najlepiej byłoby zadać im? 🙂

      Serdecznie pozdrawiam.

      Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Marian Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *