Wymądrzanie się

Trafia się czasem na kursie kursant czyniący kurs swego rodzaju wyzwaniem.  Miotam się wówczas wewnętrznie między anielską cierpliwością a aktem zbrodni o wyjątkowym poziomie okrucieństwa. Ciekawe czy ów delikwent robi to z premedytacją, by mnie wyprowadzić ze stanu alpha do wysokiego beta, czy też może bezrefleksyjnie? Zwykle stawiam na opcję drugą i ten wybór pozostawia go przy życiu, a mnie na wolności.

wymadrzanieWymądrzanie się, bo o tym piszę, jest bardzo powszechną cechą ludzkości. Teraz także nie robię nic innego, tylko wymądrzam się na całego. Tak, lecz nie wchodzę nikomu w słowo, nie przerywam i nie przeinaczam głośno wypowiedzianej na forum czyjejś myśli.

W towarzystwie zawsze znajdzie się “takiktoś”, kto wszystko wie najlepiej i na wszystkim się najlepiej zna. Wszystkich dookoła poucza i nawraca, zawsze ma ostatnie słowo i prędzej padnie trupem, niż komuś przyzna rację. Zepsuje ci najpiękniejszą wypowiedź. Ośmieszy najwspanialszą twoją myśl.

Zastanawiam się nad tym mechanizmem nie pozwalającym nam skupić się nad tym, co ktoś naprawdę chce powiedzieć, co naprawdę ma na myśli. Szukamy dziury w całym. Byle skrytykować, byle coś wytknąć, byle na czymś złapać, byle zaistnieć pod czyjąś wypowiedzią na Facebooku, blogu czy podczas spotkania w grupie osób. Gdyby to jeszcze było konstruktywne, wnoszące coś, uzupełniające. Gdyby tylko było w temacie, zgodne z intencją rozmówcy… Ale nie jest.

Takiktoś poświęcił niedawno swój czas, by wziąć udział w kursie Silvy i załatwić wykładowcę. Podważał co rusz moje zdanie, przekręcał sens i tak dalej, a na sam koniec, czyli po 3 dniach ciężkiej pracy nade mną, umieścił wisienkę na torcie  oznajmiając, że w tym ćwiczeniu w ogóle nie weźmie udziału. – “I co, gula ci skoczyła”? – zatryumfował.

Jasne, że skoczyła i do dziś nie potrafi przestać skakać. Udało się, gratuluję. Tylko co? Co się udało?…

.

4 Komentarzy

  1. Paulina

    Witaj Marian,

    przeglądałam właśnie Twój blog i trafiłam na ten temat. Jestem absolwentką MS i znam Cię jako wykładowcę. Zdziwiło mnie zachowanie tej osoby, to tak jakby przyszła specjalnie na kurs żeby wszystko zaprzeczyć. Mam znajomego świetnego trenera z Wawy, pracuje on zazwyczaj z małymi grupami. Na początku szkolenia zawsze ma taką umowę między uczestnikami, że jest tu dla nich i oświadcza wcześniej, że gdyby zdarzyła się sytuacji, że ktoś nie chce współpracować a ni daj boże przeszkadza innym to od razu out. Z tego co słyszałam miał tylko dwa razy sytuacje, że musiał kogoś wyprosić ze szkolenia 🙂

    Odpowiedz
  2. Marian (Autor postu)

    Uważam, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i dla nas 🙂 – więc tego trzeba doświadczyć, a nie uciekać przed tym… Nie wyrzucam więc, doświadczam.

    Dziękuję Paulino! 🙂

    Odpowiedz
  3. Paulina

    Mhhh…tylko po co współpracować z kimś kto tak naprawdę tego nie chce? Jak dla mnie strata energii i czasu. Uważam, że jakby się takiej osobie podziękowało to naprałaby respektu i potem dwa razy się zastanowiła czy warto tak postępować.

    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  4. Marian (Autor postu)

    I tak też na koniec kursu uczyniłem 🙂

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *